Zmiany, zmiany…

blog1

blog1

Ostatnio nie za wiele dzieje się na moim kanale na YouTube (No co Ty, Hania?!). W tym roku dodałam tylko jeden (liczbowo: 1!!!) film, a mamy już prawie marzec. W międzyczasie wybiło nam* 50 000 subskrypcji, chyba liczyliście na jakiś „special”, a tu nic. Cisza i spokój. Jak wejdziecie na mojego YouTuba to dostrzeżecie wręcz kurz, spustoszenie i przemykającą gdzieś bokiem różę jerychońską. O dziwo, wcale nie jest tak, że robię to specjalnie i że czuję się z tego powodu wspaniale (z powodu ignorowania Waszych dziwnych i niezrozumiałych dla mnie potrzeb oglądania jak wydurniam się w Internecie!). Nie dzieje się tak również z lenistwa, potrzeby ignorancji i lekceważącego podejścia do widzów. Powodem jest na pewno brak czasu, spowodowany pracą i studiami, ale także (co najważniejsze!) potrzeba stworzenia czegoś fajnego. Dodawanie byle g…. tylko po to by zabrać widzom kilka cennych minut z życia, żeby w końcu przestali pytać kiedy film i dali łapkę w górę, wyłącznie po to by podtrzymać ich uwagę i zarobić te kilka złamanych groszy na wyświetleniach moim zdaniem jest frajerstwem pierwszego stopnia. Ci, którzy śledzą (hehe, stalkerzy) mnie na Snapchacie czy Instagramie, wiedzą, że kilka tygodni temu razem z Karoliną nagrywałyśmy „Haul zakupowy”, który miał być rozpoczęciem nowej, dziewczyńskiej serii na moim kanale. Do tej pory go nie zmontowałam. I tutaj nie mogę się tłumaczyć brakiem czasu, bo byłoby to najzwyczajniej w świecie kłamstwem.

blog3

Każdy, kto tworzy, kto jest artystą przez mniejsze, bądź większe „a”, na pewno zna to uczucie kiedy coś nie jest wystarczająco dobre. I w tym momencie główną rolę zaczyna grać charakter twórcy. Jeden z zapałem postanowi poprawić to, co stworzył, inny dokończy „dzieło” i opublikuje, wiedząc co zrobić lepiej następnym razem, a jeszcze inny utnie temat, bo przecież tak bardzo lubi ignorować wszelkie problemy. I jeszcze będzie czekał aż ktoś inny znajdzie dla niego rozwiązanie. I najlepiej jak jeszcze za niego wszystko naprawi. Jak się pewnie domyślacie, ja jestem tym ostatnim typem. I nie mam nic na swoją obronę. Kiedy będzie film? Jak będzie to będzie. I już o tym nieraz mówiłam, czy pisałam. Nie wywierajcie na mnie presji, nie chcę Was raczyć niczym beznadziejnym. Chyba wszyscy zgodzimy się z tym, że na YouTubie jest już za dużo treści przyprawiającej o mentalnego raka. Broń Boże, nie sugeruję tutaj, że moje filmy są jakimś wybitnym dziełem bo także wszyscy wiemy, że to nie prawda. Ale wolę dodawać przemyślaną i dopracowaną głupotę niż np. prankować byłego tekstem piosenki 😉 (niech ktoś zatrzyma tę karuzelę śmiechu, hehe!). Potrzeba stworzenia czegoś nowego męczy mnie i dręczy codziennie. Czekam, aż moje życie trochę się uspokoi i zaczynam działać. Ale jak zwykle – niczego nie obiecuję. Nie wiem co przyniesie los. Być może kiedy przeprowadzka** będzie zakończona znowu pojawi się coś absorbującego i pochłaniającego czas, co nie pozwoli mi przysiąść nad nowym filmem i zająć się YouTubem. Nie wiem. Życie to jedna wielka niespodzianka, a mój kanał jest tylko dodatkowym zajęciem, nie pokrywa się z moją codziennością nawet w najmniejszym stopniu. Mimo wszystko jako artystka nieobdarzona żadnym specjalnym talentem, ale za to przesiąknięta potrzebą uzewnętrzniania się, jedyne co mogę obiecać to to, że nie przestanę tworzyć tych nie-śmiesznych filmików, nigdy! No chyba, że pewnego dnia obudzę się z talentem wokalnym. Ale na to bym nie liczyła. Pamiętajcie, że cierpliwość popłaca! Do zobaczenia w Internetach 😉

blog2

*nam, nie mi – uważam, że jesteście częścią mojego kanału i to większą niż ja. W końcu są Was tysiące, ja jestem tylko jedna! 😉

**na przełomie lutego i marca czeka mnie diametralna zmiana życia: przeprowadzam się po 6 latach mieszkania w Warszawie do rodzimej wielkopolski. Tym razem będę odkrywać Poznań i tam wić swoje gniazdko. 😉

Facebook
GOOGLE
http://ihanio.tv/zmiany-zmiany/
Twitter
YouTube
Pinterest
Instagram

One comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *